Myślałam, że przy okazji dziwnej sytuacji na świecie i w kraju będę czytała więcej. Wyobrażałam sobie szczęście książek z biblioteczki, bo w końcu ktoś po nie sięgnie. Niestety nic z tych rzeczy. Brednia jakaś, bo czytam mniej niż przed marcem i jeszcze chwytam świeżynki dopiero co zakupione, zamiast dać szansę staruszkom. Dlatego też dziś słów kilka o nowych przygodach z Hotelu Winterhouse, które przyjechały ostatnią paczką z księgarni i od razu mnie zachwyciły (do tego stopnia, że już jedzie do mnie trzecia część cyklu).

Życie w hotelu dziadka nie potrafi być nudne. Po dotarciu na miejsce szybko okazuje się bowiem, że w ukochanym budynku prawdopodobnie kryją się sekretne korytarze, a w nich kolejne magiczne przedmioty, które w niepowołanych rękach mogą okazać się niebezpieczne. Wszystkim interesuje się podejrzanie dużo osób, w tym poznana pierwszego dnia rodzina Powterów i Elena - dziewczynka, która mimo własnej nienaganności nie wzbudziła zaufania naszych bohaterów. Elizabeth i Freddiego czeka wiele zagadek do rozszyfrowania i sekretów do odkrycia.
Podobnie jak poprzednim razem, jestem zachwycona historią stworzoną przez Bena Gutersona. Pomysłowość autora zdaje się nie znać granic, a szczegółowość z jaką opisuje każdy zakątek hotelu Winterhouse niemal fizycznie wprowadza czytelnika do tego fantastycznego miejsca. Lubię też postacie, które kreuje pisarz. Nie są one nigdy jednoznacznie dobre i złe. Przekazują emocje, popełniają błędy, potrafią sobie je uświadomić i uczą młodego czytelnika o procesie szlifowania własnego charakteru. Poza tym lektura obu części "Hotelu..." była po prostu wspaniałą zabawą.
Jedyne nad czym ubolewam, to fakt, że sięgnęłam po tę książkę wiosną. Stwierdziłam przy okazji lektury, że o zimie i okresie bożonarodzeniowym powinno się czytać w listopadzie i grudniu - wtedy najlepiej czuje się klimat panujący w książkach.
Jedyne nad czym ubolewam, to fakt, że sięgnęłam po tę książkę wiosną. Stwierdziłam przy okazji lektury, że o zimie i okresie bożonarodzeniowym powinno się czytać w listopadzie i grudniu - wtedy najlepiej czuje się klimat panujący w książkach.